Rekomendacje
Koalicja Klimatyczna apeluje o uwzględnienie następujących zasad podczas prac nad reformą EU ETS:
- Nie osłabiać skuteczności systemu EU ETS, który pozostaje najważniejszym europejskim instrumentem ograniczania emisji, zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci”.
- Utrzymać silny sygnał inwestycyjny dla przemysłu, uzależniając bezpłatne przydziały uprawnień od rzeczywiście realizowanych inwestycji prowadzących do redukcji emisji.
- Przeznaczać środki z EU ETS na inwestycje przyszłości, a nie na rozwiązania utrwalające wysokoemisyjny model gospodarki. Zgodnie z deklaracją z umowy koalicyjnej z 2023 roku, 100% przychodów z EU ETS powinno być przeznaczane na transformację energetyczną, adaptację i rozwój zielonych technologii.
- Uwzględniać w decyzjach publicznych pełne koszty zewnętrzne oraz koszty zaniechania, a nie wyłącznie krótkookresowe koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa.
- Przyspieszyć inwestycje w adaptację do zmian klimatu, ponieważ ich opóźnianie generuje coraz wyższe koszty społeczne i gospodarcze.
EU ETS nie jest podatkiem – jest sposobem uwzględnienia rzeczywistych kosztów
Debata o reformie EU ETS nie powinna sprowadzać się do pytania, ile kosztuje transformacja. Znacznie ważniejsze jest pytanie: ile kosztuje jej brak.
Łączne straty gospodarcze spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w Europie w latach 1980–2023 wynoszą ponad 738 mld euro, tak wynika z danych European Environment Agency (EEA). Natomiast w Polsce, w perspektywie 20 lat “rachunek za zmianę klimatu” może wynosić nawet 120 mld zł rocznie.
Polska już dziś ponosi wysokie koszty decyzji, których nie podjęto dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Przez wiele lat odkładano rozwój odnawialnych źródeł energii, poprawę efektywności energetycznej, zwiększenie retencji wody, ochronę terenów podmokłych, rozwój zielono-błękitnej infrastruktury w miastach czy przygotowanie gospodarki do coraz częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Dzisiejsze fale upałów, susze, lokalne powodzie i pożary nie są wyłącznie skutkiem zmian klimatu. Są również konsekwencją wieloletnich zaniedbań w zakresie transformacji energetycznej i adaptacji.
System EU ETS często przedstawiany jest jako obciążenie dla przedsiębiorstw. Tymczasem jego podstawową funkcją jest częściowe uwzględnienie kosztów, które dotychczas ponosiło całe społeczeństwo.
Emisje gazów cieplarnianych powodują bowiem koszty zewnętrzne obejmujące m.in. pogarszający się stan zdrowia społeczeństwa, straty w rolnictwie, uszkodzenia infrastruktury, wzrost kosztów ubezpieczeń, utratę zasobów wodnych, degradację ekosystemów oraz spadek produktywności pracy podczas fal upałów.
System EU ETS nie tworzy tych kosztów – on jedynie powoduje, że część z nich zostaje uwzględniona w rachunku ekonomicznym, zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci”.
Polska potrzebuje dobrego wykorzystania Funduszu Modernizacyjnego
Pozytywnie oceniamy propozycję zwiększenia środków Funduszu Modernizacyjnego oraz utworzenia nowego instrumentu wspierającego inwestycje transformacyjne w państwach o niższych dochodach, w tym w Polsce.
Jednocześnie doświadczenia ostatnich lat pokazują, że o sukcesie Funduszu decyduje nie tylko jego wielkość, lecz przede wszystkim sposób wydatkowania środków.
Część finansowania została przeznaczona na inwestycje budzące kontrowersje, w tym instalacje termicznego przekształcania odpadów. Takie projekty wiążą znaczne środki publiczne na dziesięciolecia, mogą utrwalać zapotrzebowanie na odpady zmieszane i ograniczać rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym, recyklingu oraz zapobiegania powstawaniu odpadów.
Środki pochodzące z EU ETS powinny być kierowane przede wszystkim na:
- odnawialne źródła energii,
- magazyny energii,
- modernizację sieci elektroenergetycznych,
- efektywność energetyczną,
- elektryfikację przemysłu i ciepłownictwa,
- rozwiązania oparte na gospodarce o obiegu zamkniętym,
- ochronę zasobów wodnych,
- adaptację do zmiany klimatu.
Koalicja rządząca musi wreszcie wypełnić obietnice z umowy koalicyjnej dotyczącą przekazania 100% przychodów z ETS na transformację
Potrzebujemy realnej rozmowy i działań w sprawie uporządkowania tego, jak Polska wykorzystuje narzędzia zawarte w EU ETS. Polska od lat w ramach unijnej polityki klimatycznej uzyskuje dodatkowe derogacje, fundusze i narzędzia służące transformacji i zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego opartego o czyste technologie. Podczas gdy inne państwa zmodernizowały się, Polska ustawicznie tkwiła w paradygmacie ochrony swojego węglowego skansenu. W latach 2013-2025 polski budżet z EU ETS uzyskał ok. 130 mld zł. Raport NIK z 2024 roku wskazuje jednak, że do 2023 jedynie 1,3% z ok. 94 mld zł przekazano bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów cieplarnianych lub zarządzaniem tymi emisjami. To skandaliczny przykład marnotrawienia przez rząd pieniędzy, które powinny służyć nam wszystkim. Z tych pieniędzy można było już dawno sfinansować gruntowne unowocześnienie polskiej energetyki i gospodarki. Wszyscy skorzystalibyśmy na ocieplaniu domów i bloków, rozwoju OZE, czy szybszej modernizacji sieci energetycznej.
Wszystkie partie obecnej koalicji zadeklarowały w umowie koalicyjnej, że 100% środków z EU ETS będzie przeznaczane na taką transformację. Nadal jednak nie wprowadzono dedykowanego temu celowi funduszu, z którego całość przychodów, a nawet część dochodów państwa z ETS służyłoby finansowaniu zielonej modernizacji gospodarki. Pora wreszcie wypełnić tę obietnicę, stworzyć dedykowany temu celowi fundusz i zacząć realnie wspierać transformację dziesiątkami miliardów złotych. Środki z tego funduszu powinny być również przekazywane na cele służące ochronie ludzi i klimatu oraz modernizacji gospodarki, takie jak rozwój OZE, modernizacja sieci energetycznej, rozwój magazynów energii, rozwój zielonych technologii przemysłowych, czysty transport, efektywność energetyczna, ocieplanie domów i mieszkań oraz wsparcie najuboższych i walka z ubóstwem energetycznym.
Rok 2026 pokazuje, ile kosztuje zaniechanie
Rok 2026 po raz kolejny udowadnia, że koszty zaniechania przestały być problemem przyszłości.
Podczas fali upałów latem 2026 roku w Polsce odnotowano rekordowe temperatury, które sięgały nawet 39–40°C. W wielu regionach kraju służby wprowadziły ostrzeżenia meteorologiczne najwyższego, III stopnia. Tak skrajne upały przekładają się na wzrost liczby hospitalizacji, znaczny spadek wydajności pracy oraz gwałtowne zwiększenie zapotrzebowania na energię elektryczną.
Polska doświadcza rekordowych fal upałów, pogłębiającej się suszy hydrologicznej, gwałtownych opadów powodujących lokalne podtopienia oraz rosnącego zagrożenia pożarowego.
Każde z tych zjawisk oznacza konkretne koszty:
- większe wydatki na ochronę zdrowia,
- straty w rolnictwie,
- uszkodzenia infrastruktury drogowej, kolejowej i komunalnej,
- wzrost kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw,
- większe wydatki samorządów,
- wzrost składek ubezpieczeniowych,
- coraz większe nakłady na adaptację.
Są to koszty, których nie ponoszą wyłącznie emitenci gazów cieplarnianych. Ostatecznie płaci za nie całe społeczeństwo.
Największym kosztem jest brak działania
Coraz więcej analiz ekonomicznych pokazuje, że koszty zaniechania są wyższe niż koszty transformacji.
W Polsce utrzymuje się susza hydrologiczna oraz pogłębia się deficyt wody, który eksperci jednoznacznie określają jako problem strukturalny naszego kraju. Jak wskazują dane opublikowane przez IMGW, ponad połowa stacji hydrologicznych notuje obecnie niskie stany wód w rzekach i zbiornikach.
Każdy rok opóźnienia oznacza większe wydatki publiczne na usuwanie skutków katastrof klimatycznych, wyższe koszty ochrony zdrowia, większe straty gospodarcze oraz pogłębianie zależności od importowanych paliw kopalnych.
Dlatego reforma EU ETS powinna zachować wysoki poziom ambicji klimatycznych, jednocześnie zapewniając przemysłowi wsparcie w inwestowaniu w nowoczesne, niskoemisyjne technologie.
Polska stoi dziś przed wyborem. Możemy potraktować reformę EU ETS jako próbę ograniczenia krótkoterminowych kosztów części sektorów gospodarki albo wykorzystać ją do przyspieszenia modernizacji kraju, zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego, poprawy konkurencyjności przedsiębiorstw oraz ograniczenia przyszłych kosztów społecznych.
Koalicja Klimatyczna opowiada się za drugim rozwiązaniem.
Płacimy dziś rachunek za zaniechania sprzed 20–30 lat. Nie powtarzajmy tego błędu wobec kolejnego pokolenia.