Niestety, mimo upływu terminu, nie tylko nie uchwalono ustawy, ale nie rozpoczęto nawet publicznych konsultacji. Projekt przygotowywany jest w zaciszu gabinetów Ministerstwa Gospodarki i nie wiadomo, kiedy trafi do Parlamentu. W trakcie rozpoczynającej się wkrótce Prezydencji, szczególnie w kontekście przyjęcia przez Polskę bezpieczeństwa energetycznego za jeden z priorytetów, brak ustawy jest kompromitacją dla naszego kraju.
Dyrektywa powinna być wdrożona do 5 grudnia 2010 roku. Tymczasem nie mamy nawet założeń wprowadzającej ją ustawy. Wiadomo, że z uwagi na wybory, przyjęcie nowego prawa będzie niemożliwe w tym roku. Optymistycznie można powiedzieć, że dobrze byłoby gdyby udało się przyjąć ustawę o OZE w 2012 roku, a akty wykonawcze w 2013. To za późno dla biznesu, dla inwestorów, którzy już dzisiaj się obawiają – alarmuje Michał Ćwil, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO). Bez regulacji prawnych, gwarantujących stabilność systemu wsparcia i dostęp do sieci, przedsiębiorcy nie zaryzykują inwestycji. Konsekwencje zaniechania będą dotkliwe - z jednej strony będziemy płacić kary, z drugiej zaś rezygnujemy choćby z możliwości rozwoju przemysłu produkującego urządzenia i podzespoły dla sektora energetyki odnawialnej. W Unii Europejskiej dyskutuje się już o zwiększeniu, od roku 2030, udziału energii ze źródeł odnawialnych do 45%. Tymczasem, w polskiej polityce energetycznej, przewiduje się w tym okresie wzrost udziału zielonej energii zaledwie o 1 punkt procentowy w stosunku do roku 2020. Przez 10 lat niewiele chcemy zrobić.
Koalicja Klimatyczna wielokrotnie występowała do Ministra Gospodarki z prośbą, aby zobaczyć jakie są założenia ustawy, aby włączyć się w dyskusję. Jest dla nas niezrozumiałe, dlaczego tak ważna rzecz nie jest publicznie dyskutowana - dodaje dr Andrzej Kassenberg, przedstawiciel Koalicji Klimatycznej i prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju.
Dyrektywa 2009/28/WE zobowiązuje nasz kraj do zapewnienia minimum 15-procentowego udziału „zielonej energii” w bilansie energetycznym kraju najpóźniej do 2020 roku. Szacuje się, że dziś z OZE czerpie się ok. 8%.
Zestawiając te dwie liczby, można wysunąć wniosek, że jesteśmy już w połowie drogi. Nic bardziej błędnego. W ostatniej dekadzie niewiele przyrosło nam mocy wytwórczych, czerpiących z OZE. Oprócz hydroelektrowni, na te szacowane dziś 8% składa się głównie energia cieplna z biomasy, generowana w jednostkach nieprzyłączonych do sieci oraz energia elektryczna z biomasy współspalanej z paliwami kopalnymi, czyli w jednostkach instalowanych przed rokiem 2000 – wyjaśnia Michał Ćwil.
Powinniśmy inwestować ok. 6 mld zł rocznie, aby zdążyć do 2020 roku dostosować polską energetykę do unijnych wymogów. Kosztów nie musi ponosić rząd. Mogą je pokryć inwestorzy. Jak uczą przykłady innych państw naszego regionu, OZE to rynek dla nich atrakcyjny. Problemem jest chaos proceduralny - dziś wszelkie regulacje dotyczące sektora rozproszone są w wielu aktach prawnych. Potrzebne jest ujednolicenie przepisów, uproszczenie procedur związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w zakresie OZE oraz stabilny i efektywny system wsparcia. Prawidłowo skonstruowana ustawa o odnawialnych źródłach energii może to wszystko zapewnić. Rozwój energetyki odnawialnej, jako dominujący w polskiej polityce energetycznej wg badań Instytutu na rzecz Ekorozwoju, popiera ponad 50% Polaków, a 84% uważa za zasadne wspieranie jej z środków publicznych.
Polsce grozi dziś kryzys w zaopatrzeniu w energię i poważne trudności w wypełnieniu wymagań Pakietu energetyczno-klimatycznego w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych. Tymczasem właśnie teraz ma unikatową okazję, by nie odbudowywać zdekapitalizowanej „wielkiej” energetyki, a w zamian wprowadzać model energetyki rozproszonej. W istotny sposób służyłoby to rozwojowi produkcji instalacji dla energetyki rozproszonej w naszym kraju, przyczyniając się do budowania przewagi konkurencyjnej gospodarki czy tworzenia miejsc pracy.
Zdaniem Koalicji Klimatycznej, ustawa nie może być postrzegana jedynie jako wypełnienie zobowiązania unijnego. Powinna tworzyć warunki do rozwoju OZE możliwie najefektywniejszego z punktu widzenia ograniczenia emisji gazów cieplarnianych oraz kosztów (z uwzględnieniem kosztów zewnętrznych). Wskazane jest wzmocnienie roli samorządów, dla zapewnienia możliwości rozwoju energetyki rozproszonej.
W Polsce wierzymy w trzy mity. Pierwszy mit jest taki, że tylko energetyka węglowa itylko energetyka systemowa może zapewnić bezpieczeństwo energetyczne rozumiane jako pewność dostaw. Druga kwestia, to twierdzenie, że energetyka systemowa, zwłaszcza energetyka węglowa jest tania, kiedy obecnie w Polsce ponad 10% budżetów domowych wydajemy na energię. Trzecia rzecz, to stwierdzenie, że Polska jest mało innowacyjna. Ale tak na prawdę innowacyjności nie zbudujemy na energetyce węglowej, bo to jest technologia XIX w., z której cały świat się wycofuje - wyjaśnia Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej.
Zrównoważonemu rozwojowi OZE powinno towarzyszyć wprowadzenie zakazu współspalania i wykorzystania biomasy w dużych instalacjach energetycznych. Obecny system wymaga rewizji, ponieważ wspierane współspalanie węgla z drewnem zaburza konkurencję na rynku OZE i ma negatywny wpływ na inne sektory gospodarki. Przesunięcie strumienia biomasy z ciepłownictwa do współspalania powoduje prawie trzykrotne zwiększenie zapotrzebowania na deficytową biomasę leśną, co powoduje np. wzrost kosztów produkcji mebli, czy papieru.
Planując rozwój energetyki odnawialnej musimy stosować kryteria zrównoważonego rozwoju, uwzględniając w szczególności potrzeby ochrony przyrody, w tym obszarów Natura 2000 - wyjaśnia dr Andrzej Kassenberg. Ważne jest też zachowanie krajobrazu kulturowego oraz ochrona produkcji żywności. Stosowanie kryteriów zrównoważonego rozwoju powinno być zapewnione również w przypadku importu surowców energetycznych.
« powrót





















